Tu jesteś:
Muzyka w biznesie / Dowiedz się więcej

ZPAV :: Opłaty za muzykę - Muzyka w biznesie - Dowiedz się więcej


Royalty Free Music – czy to się opłaca?

Coraz częściej można usłyszeć o ofertach firm, proponujących dostarczanie „muzyki wolnej od opłat”. Ich oferty wyglądają bardzo atrakcyjnie: kupując płyty z muzyką „royalty free” nie podlega się obowiązkowi uzyskiwania licencji i wnoszenia opłat na rzecz ZPAVu, ZAiKSu i innych organizacji zbiorowego zarządzania. Powstaje więc pytanie, czy rzeczywiście muzyka taka może stanowić realną konkurencję dla melodii dobiegających do nas codziennie z programów radiowych, telewizyjnych czy z zakupionych w sklepach płyt?

Muzyka wolna od opłat, z angielska zwana „Royalty Free Music” (RFM) to muzyka, której producent kupił wszystkie niezbędne prawa od autorów oraz artystów i sprzedając swoje nagrania, w ich cenie uwzględnia też opłatę za odtwarzanie i zrzeka się jej dalszego pobierania. W praktyce więc zwolnienie od opłaty oznacza, że wynagrodzenie za powyższe prawa płaci się jednorazowo w cenie płyty. Jako że praktycznie żaden znany i popularny artysta, autor i kompozytor nie zrzeka się swoich praw w ten sposób, RFM oferuje muzykę, która nie jest obecna w mediach i powszechnie znana, natomiast nagrana jest zazwyczaj przez anonimowych artystów.

Specjaliści do spraw audio marketingu zaznaczają, że z tego rozwiązania korzysta się wyłącznie w charakterze wypełnienia ciszy, bez wpływania przez nią na atmosferę lokalu i skłonność klientów do dłuższej obecności i zakupów. Muzyka RFM nie buduje wizerunku firmy, pełni głównie funkcję wyciszającą. Do tego celu używają jej na przykład organizatorzy meczy na halach sportowych. Wówczas nie jest istotne to, by nagrania były rozpoznawalne i żeby słuchacze się z nimi identyfikowali. Mają one za wyłącznie wyeliminować ciszę.

Muzyka odtwarzana w miejscach publicznych ma na celu zwiększenie poziomu sprzedaży, lojalności klientów i efektywności pracowników. Jest to możliwe do osiągnięcia tylko pod warunkiem, że będzie ona różnorodna i łatwo „wpadająca w ucho”. Natomiast podstawowym problemem związanym z płytami „muzyka bez opłat” jest ograniczona liczba utworów zawarta na jednym krążku o niskiej jakości i z mało urozmaiconym repertuarem. Dlatego też taka muzyka bardzo szybko nudzi, męczy, a w konsekwencji może nawet zniechęcić do przebywania w miejscu, w którym jest odtwarzana. Warto pamiętać też, że kupując jedną płytę kupujemy zaledwie kilkadziesiąt minut muzyki. Jeśli nie chcemy wciąż słuchać tych samych nagrań, musimy kupić więcej płyt, a to podważa ekonomiczny sens inwestycji w RFM.

Z punktu widzenia firmy, która wykorzystuje muzykę w prowadzonej przez siebie działalności ważne jest, by nie była ona anonimowa, żeby coś za nią stało, żeby wywoływała odpowiednie skojarzenia. Jej klienci muszą identyfikować firmę z muzyką i siebie z firmą. Tylko wówczas będą mieli ochotę korzystać z jej usług. Nagrania Royalities free nie mogą wywołać takich efektów, gdyż nie istnieją w wyobraźni klientów. To nie są hity, nie usłyszymy na nich nagrań popularnych piosenkarzy, ani żadnej znanej nam obecnie czy z przeszłości piosenki. Ich podstawowym celem jest wypełnienie ciszy – mówi Michał Marchorcki szef działu muzycznego Internet Media Services.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że analizując koszty muzyki przedsiębiorcy często skupiają sie tylko na jednej stronie – wydatkach, nie analizując tego, jaką korzyść przynoszą inwestycje w muzykę i nie dążą do tego, aby korzyść tą maksymalizować. Tymczasem okazuje się, że redukcja wydatków może być pozorna. Źle dobrana muzyka przyczynia się do spadku korzyści z niej płynących i w efekcie końcowym cała operacja będzie pozbawiona sensu ekonomicznego. Pamiętajmy, że muzyka wpływa nie tylko na nastroje klientów, ale także na pracowników. Słuchanie tych samych nagrań na okrągło wprowadza w stan rozdrażnienia i obniża efektywność pracy.

Michał Marchocki zauważa, że po nagrania Royalities free sięgają Klienci, którym zależy na oszczędności: Royalty free music przez większość przedsiębiorstw traktowana jest jako ostateczność. Zeszłoroczny kryzys spowodował, że część firm zdecydowała się na ten rodzaj muzyki. Kupowali, jedną lub dwie płyty, ale szybko stwierdzali, że takie rozwiązanie jest na dłuższą metę bardzo uciążliwe i rezygnowali z niego przy pierwszej nadarzającej się okazji. Użytkownikom muzyki zależy bowiem na tym, by dzięki niej wytworzyć odpowiedni klimat i atmosferę, a przy pomocy płyt Royalities free nie uda się tego osiągnąć.

Decyzję o tym jaką muzykę dobrać do swojej działalności musi podjąć sam przedsiębiorca. Przed wyborem warto jednak przemyśleć plusy i minusy dostępnych rozwiązań i w rachunku ekonomicznym uwzględnić zarówno wydatki, jak i korzyści, pamiętając o tym, że w zamian za koniczność wnoszenia opłat na rzecz ZPAVu, ZAiKSU i innych organizacji zyskuje się prawo wyboru tego, co jest grane i wpływania w ten sposób na samopoczucie klientów. Warto z tej możliwości skorzystać i postarać się, by muzyka nie tylko brzmiała, ale i pracowała.

Michał Skierski

Fryderyk 2017 - ZPAV
ZPAV Muzz-on - tylko legalna muzyka